autor: mazaga » 05 maja 2010, 19:48
No niewiem Aurelio na oślizłe są metody,a wiewióry zeżarły mi mnóstwo cebul,a miałam chyba z czterdzieści.To takie szkodniki,z którymi nie da się wygrać.W zeszłym roku jedna wprosiła się na urodziny mojego syna.Na stole został ogromny półmisek z łakociami,a że wiewiórka zanocowała wszystko znikło.Nie wyobrażacie sobie jakie było moje zdziwienie jak to rano zobaczyłam,a jeszcze większe było zdziwienie mojego męża,kiedy został oskarżony o zjedzenie tego wszystkiego.Teraz boję się zostawić w ziemi czegokolwiek i miotam się czy wykopywać czy zostawić.
serdecznie pozdrawiam Agnieszka